AUTOR : Elżbieta Grot
Państwowe Muzeum Stutthof w Sztutowie


Referat na sesję pt.
Zbrodnie hitlerowskie na Pomorzu w latach 1939-1945.
Stan badań i postulaty badawcze.
Zamek w Malborku 12 maja 2001 roku.


Zbrodnie hitlerowskie w Piaśnicy. Stan badań i postulaty.

Niektórzy przyrównują Piaśnicę - jako miejsce męczeństwa przesiąknięte krwią tysięcy niewinnych ofiar - do Katynia. Jest jednak kilka różnic pomiędzy tymi dwoma miejscami. W Katyniu zamordowano oficerów Wojska Polskiego, w Piaśnicy ginęła ludność cywilna: kobiety, mężczyźni, dzieci i niemowlęta. Tragedię tysięcy osób jej sprawcom również udało się okryć tajemnicą. O Katyniu w powojennej Polsce nie wolno było mówić ze względu na uzależnienie od b. ZSRR. Lecz również i o Piaśnicy nie informowano powszechnie społeczeństwa polskiego, pomimo że zbrodniarzami byli hitlerowcy. Starano się w ten sposób ukryć prawdę o ofiarach - głównie kadrze przywódczej ludności pomorskiej. Jedynie mieszkańcy Pomorza osiedleni tu od pokoleń nie zapomnieli tego, co naprawdę wydarzyło się w Piaśnicy. Pamiętają zwłaszcza rodziny pomordowanych, które nadal oczekują na zadośćuczynienie od strony niemieckiej. Piaśnica w świadomości Polaków nie żyje tak, jak obecnie Katyń. I samo miejsce, i fakt dokonanej tam 62 lata temu zbrodni, nadal są mało znane ogółowi Polaków.
Zbrodnia przeciwko ludzkości, jakiej dopuścili się hitlerowcy w Piaśnicy związana jest ściśle z agresją Rzeszy Niemieckiej na Polskę. Niemieckie plany, opracowywane na długo przed 1 września 1939 r., zakładały eliminację potencjalnych przeciwników reżimu hitlerowskiego, za których uznano głównie polskich patriotów. Ziemie wcielone do Rzeszy Niemieckiej miały zostać szybko i całkowicie zgermanizowane. Pierwszą masową akcję aresztowań członków Polonii gdańskiej ( ok. 1500 osób) przeprowadzono już we wczesnych godzinach rannych 1 września 1939 r. w związku z bezprawnym przyłączeniem tego dnia Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy Niemieckiej. Polonię zwożono do gdańskich więzień, budynku szkolnego Victoria Schule, który przekształcono 1 września 1939 r. w katownię oraz do działającego od 2 września obozu dla jeńców cywilnych w Stutthofie (obecnie Sztutowo) tzw. Zivilgefangenenlager Stutthof. Po zajęciu powiatów tczewskiego, kartuskiego, kościerskiego, starogardzkiego i morskiego, sąsiadujących z Wolnym Miastem Gdańskiem, objęto tam akcją aresztowań i egzekucji, podobnie jak w Gdańsku, najbardziej wpływowych i aktywnych przedstawicieli ludności polskiej. Według instrukcji A. Forstera do landratów z września 1939 r. najważniejszą sprawą było aresztowanie i internowanie polskich przywódców i intelektualistów, do których zaliczył: nauczycieli, duchownych, wszystkich z akademickim wykształceniem i ewentualnie kupców. Kolejną na tak dużą skalę akcję masowych aresztowań, pierwszą na terenie przedwojennego państwa polskiego, przeprowadziła gdańska policja i oddział Wachsturmbann Eimann po zajęciu Gdyni 14 września 1939 roku. Aresztowano wówczas mężczyzn i chłopców w wieku od 14 - 70 lat i więcej, których przetrzymywano w kościołach, kinach, magazynach i wielu innych miejscach. Tzw. akcją oczyszczania kierowali funkcjonariusze utworzonego 12 września 1939 r. Einsatzkommanda 16 pod dowództwem dr Rudolfa Trögera, szefa gdańskiego gestapo. Gdynian w liczbie 130, którzy figurowali na specjalnych listach, 120 zakładników oraz zatrzymanych prewencyjnie 2250 mężczyzn pieszo doprowadzono do gdańskich więzień na ul. Neugarten 27 i Schiesstange oraz do budynku szkolnego Viktoria Schule, skąd byli następnie przenoszeni do obozu w Gdańsku Nowym Porcie (zorganizowanego na byłym terenie koszar wojskowych zamieszkałym w okresie międzywojennym przez Polonię Gdańską), do niemieckich gospodarzy na okres jesiennych prac, a począwszy od stycznia do końca marca 1940 r. - z Gdańska do obozu Stutthof. W grupie tej znajdowali się chłopcy w wieku 14-17 lat, którzy stali się pierwszymi małoletnimi więźniami obozu Stutthof, a niektórzy z nich jego ofiarami. W akcji masowych aresztowań na Pomorzu, trwającej przez cały miesiąc wrzesień, uczestniczył Wehrmacht oraz grupy policyjne i służby bezpieczeństwa Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei und des SD. Sytuacja uległa zmianie pod względem formalno-prawnym w związku z dekretem Adolfa Hitlera z 8 października 1939 r., (wszedł w życie 26 października), który tworzył z zaanektowanych ziem zachodnich i północno-wschodnich państwa polskiego nową jednostkę administracyjną, tzw. Reichsgau Danzig-Westpreussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie). Władzę zwierzchnią w nowo powołanym okręgu powierzono Albertowi Forsterowi - członkowi NSDAP, dotychczasowemu gauleiterowi Wolnego Miasta Gdańska, który za całokształt polityki na tym terenie odpowiadał bezpośrednio przed A. Hitlerem. A. Forster pełnił funkcje gauleitera okręgu, namiestnika Rzeszy i komisarza obrony przez cały okres okupacji. Jego osobistą ambicją stało się jak najszybsze oczyszczenie podległego mu terenu z tzw. niepożądanych elementów i spowodowanie, aby zamieszkiwała go w 100 % ludność niemiecka, co niejednokrotnie podkreślał w swoich publicznych wystąpieniach. Polacy aresztowani w pierwszych dniach i miesiącach okupacji hitlerowskiej, byli mordowani w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r. w masowych egzekucjach w Piaśnicy, Szpęgawsku, Barbarce, w lasach koło Torunia, Chojnicach, Rudzkim Moście, Starogardzie, Skórczu, Koronowie, Karolewie, Kokoszkowych, Leśnej Jani, Grupie i w wielu innych miejscach. Niestety do dnia dzisiejszego nie zostały rozpoznane wszystkie miejsca zbiorowych egzekucji na Pomorzu. Nie zidentyfikowano też i nie sporządzono pełnych list ofiar. Dotychczas naukowcy obliczali szacunkowo, że w tym krótkim czasie, w wyniku akcji eksterminacyjnej na Pomorzu Gdańskim, zginęło ok. 36 - 42 tysięcy Polaków. W najnowszej książce Dietera Schenka na temat działalności A. Forstera w czasie okupacji hitlerowskiej na Pomorzu, opartej na dokumentacji przechowywanej w niemieckim archiwum w Ludwigsburgu, zawarta jest informacja o eksterminacji od 52 794 do 60 750 osób w 432 miejscach Pomorza Gdańskiego w okresie od jesieni 1939 do wiosny 1940 roku. Z opublikowanego przez autora zestawienia sporządzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości Niemiec wynika, że najwięcej egzekucji dokonały oddziały policji porządkowej, policji i służby bezpieczeństwa, gestapo i Selbstschutzu na Kociewiu, gdzie zamordowano 25 tysięcy osób i na Kaszubach - 18 tysięcy osób, w tym 14 033 osób w Wejherowie . Na podstawie dotychczasowych badań ustalono, że największym miejscem zbrodni ludobójstwa dokonanej przez hitlerowców na Pomorzu, poza obozem Stutthof, była Piaśnica. Był to swego rodzaju poligon ćwiczebny, którego "doświadczenia" powielano w wielu innych miejscach okupowanej Polski i Europy. Miejsce to wybrano ze względu na dogodny dojazd autobusami i drogą kolejową oraz odludne położenie w lasach Puszczy Darżlubskiej. Piaśnica znajduje się ok. 10 km od Wejherowa, po lewej stronie szosy biegnącej do Krokowej. Na obszarze leśnym obejmującym ok. 250 km? w okresie zaledwie kilku miesięcy od października 1939 r. do końca marca 1940 r. wymordowano ok. 14 tysięcy osób. Najwięcej ofiar z Pomorza: księży, zakonników, nauczycieli, osób pełniących ważne stanowiska w życiu publicznym, urzędników i działaczy organizacji i stowarzyszeń ( politycznych, wojskowych, społecznych, sportowych, kulturalnych, religijnych), rozstrzelano 11 listopada 1939 r. w Święto Niepodległości i 8 grudnia 1939 roku. Po zakończeniu "akcji" wiosną 1940 r. organizatorzy i sprawcy zadbali, aby ślady zbrodni zostały dokładnie zatarte. Na mogiłach posadzono młode krzewy i drzewka oraz pokryto darnią. W drugiej połowie 1944 r., kiedy najwyższe władze Rzeszy Niemieckiej stanęły wobec konieczności ewakuacji z okupowanych terenów, sprawcy zbrodni popełnionych na Pomorzu, przystąpili do dokładniejszego niszczenia wszelkich śladów w obawie przed możliwością ich ujawnienia i poniesienia za nie odpowiedzialności. Do zacierania śladów w Piaśnicy wybrano grupę więźniów KL Stutthof. Przez okres dwóch miesięcy, w sierpniu i we wrześniu 1944 r, zakuci w kajdany byli zmuszani do rozkopywania mogił, wydobywania z nich ciał i palenia w leśnym palenisku. Po zakończeniu prac, esesmani więźniów zamordowali i także spalili. Po wojnie sprawa zbrodni ludobójstwa w Piaśnicy była rozpatrywana przez polskie sądy podczas procesów przeciwko przestępcom hitlerowskim. Dokumentacja zebrana przez sądy do dzisiaj stanowi podstawową bazę źródłową do badań i znajduje się w aktach spraw prowadzonych przeciwko:
1. Albert'owi Forster'owi - namiestnikowi okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie;
2. Richard'owi Hildebrandt'owi - Wyższemu Dowódcy SS i Policji w okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie;
3. Friedrich'owi Freimann'owi - burmistrzowi miasta Pucka w latach 1939-1945;
4. Herbert'owi Teuffel'owi - funkcjonariuszowi tajnej policji państwowej (gestapo) w Gdańsku .
Cenne źródło do badań stanowią sprawozdania Heinza Lorenza - okupacyjnego starosty powiatu morskiego i jednostki operacyjnej policji bezpieczeństwa Sicherheispolizei działającej w początkach wojny na terenie Pomorza Gdańskiego. W zasobach Państwowego Archiwum Stutthof w Sztutowie nie odnaleziono dokumentacji mogącej świadczyć o związkach KL Stutthof ze sprawą Piaśnicy. Prawdopodobnie wszystkie tego typu dokumenty zostały usunięte lub spalone przed ewakuacją w 1945 r. na polecenie komendanta obozu. Jedynie w relacjach nielicznych więźniów znajdują się wzmianki na ten temat. W archiwum Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie jest przechowywana lista 225 ofiar Piaśnicy ustalona w wyniku badań przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, lista 20 członków Polskiego Związku Zachodniego straconych w Piaśnicy, sprawozdanie na temat zbrodni w Piaśnicy sporządzone przez Komitet Budowy Pomnika Ofiar Piaśnicy w Wejherowie w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku oraz plan sytuacyjny rozmieszczenia 26 mogił w Lasach Piaśnickich opracowany przez inż. Antoniego Walczuka z Wejherowa. Sądzę, że przynajmniej część ofiar można byłoby ustalić na podstawie zgłoszeń członków rodzin o poszukiwanie osób zamordowanych w Piaśnicy i kartotekę imienną . Wiele cennych informacji o Piaśnicy zebrał dr Józef Matynia od bezpośrednich świadków zbrodni i członków rodzin pomordowanych w latach sześćdziesiątych, które wykorzystał w audycjach Polskiego Radia Gdańsk. Dr J. Matynia przyczynił się m.in. do nagrania relacji bezpośredniego świadka zbrodni w Piaśnicy Elżbiety Ellwart, Wiktora Brylowskiego - pracownika kolei w Wejherowie - świadka przywożonych transportów z Rzeszy Niemieckiej i Feliksa Miotk. Na pewno wiele wątpliwości mogłyby wyjaśnić dokumenty przechowywane w niemieckich archiwach, które jak dotąd z przyczyn niezależnych od historyków, zostały przebadane tylko w niewielkim stopniu. Dr Barbara Bojarska z Poznania miała dostęp do archiwów na terenie b. NRD, gdzie w Poczdamie zapoznała się z aktami rejencji poczdamskiej i frankfurckiej, a w Magdeburgu z aktami rejencji saksońskiej. Akta te dotyczyły robotników obcych narodowości, w tym Polaków internowanych na terenie Rzeszy Niemieckiej w czasie II wojny światowej . Następną grupę materiałów stanowią protokóły oraz przedmioty z ekshumacji przeprowadzonych w Piaśnicy w 1946 i 1962 roku. Pierwszą ekshumację z inicjatywy Polskiego Związku Zachodniego prowadziła specjalna komisja razem z Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich pod kierunkiem Antoniego Zachariasiewicza - sędziego śledczego Sądu Okręgowego w Gdańsku od 7-22 października 1946 roku. Wówczas spośród 35 grobów, o których mówili bezpośredni świadkowie zbrodni, odnaleziono 30, z których 26 dokładnie przebadano. Tylko w dwóch mogiłach pod warstwą wapna odnaleziono zwłoki nie spalonych 305 osób, w tym 5 kobiet. W pierwszym grobie było 191 zwłok, w drugim 114. Członkowie rodzin zamordowanych w czasie ekshumacji zdołali rozpoznać zaledwie 55 osób . W pozostałych grobach odnaleziono resztki kości, szczątki ubrań i różne przedmioty codziennego użytku. W protokole z ekshumacji zapisano między innymi: Groby od nr III do VII oraz od X-XXVI włącznie, zawierały z całą pewnością zwłoki ludzkie, które po dłuższym czasie stamtąd usunięto. Przemawia za tym okoliczność, że gleba tych grobów przesiąknięta jest treścią rozłożonych tkanek organizmu ludzkiego; gleba tych grobów ma charakter raczej konserwujący, zatem rozkład zwłok następował wolno. Groby nr VIII i IX nie zawierały zwłok ludzkich i musiały być po wykopaniu zasypane na powrót”. W związku ze spaleniem ciał przez zbrodniarzy w 1944 r., liczbę ofiar można było ustalić szacunkowo na podstawie zeznań świadków, liczby odkrytych zwłok w dwóch mogiłach oraz wielkości i głębokości pozostałych zbadanych mogił. Podczas drugiej ekshumacji w 1962 r., komisja złożona z przedstawicieli Prokuratury Powiatowej, Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, oddział w Wejherowie oraz Instytutu Zachodniego w Poznaniu, odnalazła dotąd nieznane dwa paleniska i jedną mogiłę, w której znajdowały się szczątki ludzkie oraz strzępy pasiaka i przedmiotów używanych przez więźniów KL Stutthof . Odkrycie to potwierdziło zeznania jednego ze świadków złożonych podczas procesu A. Forstera o użyciu do palenia zwłok w 1944 r. więźniów KL Stutthof. W Polsce po wojnie kilka ośrodków i organizacji podjęło prace nad sporządzaniem wykazów imiennych ofiar II wojny światowej na Pomorzu. Informacje o Polakach rozstrzelanych w Piaśnicy zbierali: b. Polski Związek Zachodni w Wejherowie, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, diecezja chełmińska, instytucje, które chciały upamiętnić swoich pracowników z okresu międzywojennego straconych w Piaśnicy, a w późniejszych latach Koło Polonii Gdańskiej działające przy Towarzystwie Przyjaciół Gdańska oraz Koło Starych Gdynian przy Towarzystwie Miłośników Gdyni. Źródłem informacji o zbrodni w Piaśnicy, do którego warto sięgnąć, są artykuły, które ukazywały się w lokalnej prasie w związku z prowadzoną ekshumacją w 1946 r., procesem A. Forstera przed Trybunałem Narodowym w Gdańsku w 1947 r., oraz z okazji uroczystości patriotyczno-religijnych . Pisano na temat Piaśnicy także w pismach o zasięgu ogólnokrajowym. Temat zbrodni w Piaśnicy powraca na łamy pism do dzisiaj. Na uwagę zasługują również wiersze i proza, które tworzyli głównie autorzy pochodzący z Pomorza: Lech Bądkowski, Augustyn Necel, Franciszek Fenikowski, Edmund Puzdrowski, Jerzy Samp . Historia zbrodni w Piaśnicy została utrwalona również w filmie dokumentalnym. Na zlecenie Społecznego Komitetu Opieki nad Mogiłami Piaśnicy w Wejherowie powstał w 1990 r. 30 minutowy film w reżyserii Tadeusza Wudzkiego, w oparciu o materiały archiwum Polskich Kronik Filmowych w Warszawie z procesu A. Forstera i ekshumacji w 1946 roku oraz Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. W filmie Las Piaśnicki występują świadkowie ( Elżbieta Ellwart, s. Adela Mańkiewicz, Bernard Brodalski, Alfons Kruszyński, Anna Sulewska) i członkowie rodzin pomordowanych, m.in. Tadeusz Bolduan, syn burmistrza Wejherowa zamordowanego pod Górą Zamkową, Zofia Ostrowska - siostrzenica Kazimiery i Stanisławy Panek, nauczycielek w Wejherowie. W tym roku na zlecenie III programu TVP Gdańsk powstały dwa filmy dokumentalne: "Opłatek Rodziny Piaśnickiej"(25 minut) i "Rodzina Piaśnicka" w 2 częściach ( dwa odcinki po 20 minut) w reżyserii Lecha Kujawskiego. Autor wykorzystał materiały zebrane przez Stowarzyszenie "Rodzina Piaśnicka" działające w Wejherowie oraz nagrał wywiady z jego członkami. Na szczególną uwagę zasługuje nagrana rozmowa z dr Barbarą Bojarską - głównym badaczem historii zbrodni w Piaśnicy. Pierwsze historyczne opracowanie na temat zbrodni popełnionej w Piaśnicy opublikował w 1956 r. Władysław K. Sasinowski nakładem Komitetu Budowy Pomnika Ofiarom Piaśnicy w Wejherowie. W książce tej autor przedstawił w zarysie dzieje zbrodni, opis powojennej ekshumacji z 1946 r., spis 28 esesmanów biorących udział w egzekucjach w Piaśnicy ustalony na podstawie zeznań świadków podczas procesu A. Forstera oraz listę zamordowanych liczącą wówczas 225 osób - odtworzoną przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce . Na liście tej znajdują się osoby rozpoznane przez członków rodzin podczas ekshumacji w dniach 7-22 października 1946 r. oraz ustalone na podstawie dokumentów dołączonych do akt procesowych A. Forstera. W. K. Sasinowski opublikował także zdjęcia z rozstrzeliwań Polaków w Piaśnicy pochodzące ze zbiorów b. Polskiego Zawiązku Zachodniego w Wejherowie oraz z ekshumacji z 1946 roku. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku ukazywały się w opracowaniach naukowych na temat okupacji hitlerowskiej na Pomorzu Gdańskim fragmentaryczne opisy zbrodni w Piaśnicy. Pisali na ten temat między innymi: Barbara Bojarska, Konrad Ciechanowski, Józef Matynia, Donal Steyer, Władysław Jastrzębski, Jan Sziling, Mirosław Gliński oraz na początku lat dziewięćdziesiątych Zygmunt Milczewski. Jak dotąd ukazały się nieliczne artykuły na temat ważniejszych osób, przedstawicieli Pomorza Gdańskiego zamordowanych w Piaśnicy. Informacje o aresztowanych księżach gdyńskich i jezuitach można znaleźć w opublikowanych wspomnieniach ks. kanonika Józefa Szarkowskiego, w artykule Wojciecha Robakiewicza, a o innych osobach - głównie mieszkańcach Gdańska i Gdyni w wspomnieniach zebranych i opracowanych przez Brunona Zwarrę. Sylwetkę Leona Najmana Mirzy Kryczyńskiego - wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdyni, polskiego Tatara opisał w swoich artykułach Maciej Konopacki . Sprawę gdyńskich zakładników zwolnionych, a następnie ponownie aresztowanych i rozstrzelanych w Piaśnicy przedstawił wraz z fragmentarycznie odtworzoną listą Kazimierz Małkowski w Roczniku Gdyńskim. Wiele ciekawych informacji na temat 11 gdyńskich zakładników, pracowników Urzędu Morskiego w Gdyni, zamieścił w swoich wspomnieniach b. rektor Politechniki Gdańskiej Stanisław Heuckel związany z Wybrzeżem Gdańskim w latach 1934-1980 . W 1994 r. Społeczny Komitet Opieki Nad Mogiłami Piaśnicy działający pod kierunkiem prezesa ks. kanonika Bogusława Żurawskiego wydał folder opracowany przez Reginę Osowicką, w którym przedstawiono krótki zarys historyczny i efekty działalności Komitetu nad upamiętnieniem w Piaśnicy (z inicjatywy tego Komitetu powstała leśna kapliczka, droga krzyżowa ofiar Piaśnicy zbudowana z głazów narzutowych oraz pomnik poświęcony zamordowanym dzieciom). W związku z beatyfikacją 13 czerwca 1999 r. w Warszawie 108 polskich męczenników II wojny światowej, s. Teresa Matea Florczak ze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek w Poznaniu opublikowała pracę przedstawiającą sylwetkę błogosławionej s. Alicji Kotowskiej, pełniącej od 1934 r. obowiązki przełożonej domu zakonnego, dyrektorki Gimnazjum oraz Liceum Ogólnokształcącego w Wejherowie, rozstrzelanej w Piaśnicy 11 listopada 1939 roku, obecnie patronki ofiar Piaśnicy. Pod redakcją tej samej autorki ukazały się wspomnienia sióstr zmartwychwstanek współpracujących z bł. Alicją i jej uczennic oraz folder. Biografię bł. s. Alicji zamieszczono w pracach zbiorowych poświęconych męczennikom II wojny światowej, błogosławionym Kościoła gdańskiego oraz w dwutygodniku diecezji gdańskiej „Gwiazda Morza”. Interesujący artykuł o rodzinie Kotowskich opublikował Marek Lubowiecki w 1996 roku. Z okazji 60-tej rocznicy września 1939 r. na sesji zorganizowanej przez Radę Miasta Gdyni we wrześniu 1999 roku, stan badań na temat zbrodni popełnionej w Piaśnicy, upamiętnienia i działających stowarzyszeń przedstawiła Elżbieta Grot. Referat ten został opublikowany w 2000 r. w biuletynie „Splot” wydawanym przez Ogólnokształcące Liceum Jezuitów w Gdyni. W biuletynie tym zamieszczono także kazania wygłoszone związane z męczeństwem o. jezuitów w Piaśnicy i upamiętnieniem: przez ks. arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego metropolitę gdańskiego 25 września 1999 r. w Gdyni i ks. biskupa polowego WP Sławoja Leszka Głódzia z 24 października 1999 r. w Piaśnicy , opis uroczystości Joanny Bratek i E. Grot oraz dokumentację na temat rozstrzelania o. jezuitów w Piaśnicy. Stowarzyszenie „Rodzina Piaśnicka” w Wejherowie wydało w 1999 r. folder pt. „Piaśnica. Pamięć I Ostrzeżenie” w opracowaniu E. Grot i Edmunda Kamińskiego z krótka informacją w j. polskim i niemieckim oraz bogatym wyborem zdjęć. W biuletynie „Przeszłość i Pamięć” wydawanym przez Radę Ochrony Miejsc Walki i Męczeństwa w 2000 r. ukazał się obszerny artykuł E. Grot o Piaśnicy jako Pomorskim Miejscu Męczeństwa i Pamięci Narodowej. Badaniami naukowymi nad zbrodnią popełnioną w Piaśnicy zajęła się dr Barbara Bojarska z Instytutu Zachodniego w Poznaniu. Do dnia dzisiejszego zostały opublikowane trzy wydania jej książki w 1978, 1987 i 2001. Główną zasługą autorki jest oszacowanie łącznej liczby ofiar od 12 - 14 tysięcy osób. Obliczeń tych dokonała na podstawie niemieckich dokumentów zachowanych w polskich archiwach, akt procesowych A. Forstera, R. Hildebrandta, esesmanów H. Teuffla i F. Freimanna, dokumentacji Polskiego Związku Zachodniego, protokołów zeznań świadków, akt prowincji poczdamskiej, frankfurckiej i saksońskiej, protokołów z ekshumacji w Piaśnicy w 1946 r. i z rozpoznania zwłok przez członków rodzin, kwestionariuszy dotyczących ofiar i dodatkowo zebranych relacji przez sędziego A. Zachariasiewicza i samą autorkę. W przypadku Piaśnicy najtrudniejszym zadaniem dla historyków była i jest niestety nadal rekonstrukcja listy ofiar. Jak wcześniej wspomniano podczas ekshumacji w 1946 r. rozpoznano 55 osób. Na podstawie tej ekshumacji oraz zeznań świadków, dokumentacji Polskiego Związku Zachodniego, zachowanych listów pisanych z więzień, znalezionych podczas ekshumacji przedmiotów i innych informacji B. Bojarska do końca lat osiemdziesiątych zdołała odtworzyć łącznie 459 nazwisk ofiar pochodzących z Pomorza, które opublikowała w 1989 roku. Stowarzyszenie „Rodzina Piaśnicka” działające w Wejherowie pod kierunkiem ks. Daniela Nowaka, proboszcza kościoła p.w. Chrystusa Króla w Wejherowie zebrało od rodzin dokumentację (głównie zaświadczenia wydawane rodzinom przez sądy grodzkie, akta zgonów przez urzędy stanu cywilnego, listy i grypsy pisane z więzień), która pozwoliła na rozszerzenie listy ofiar o następne 40 osób. Korzystając z archiwum wyżej wymienionego stowarzyszenia, B. Bojarska w trzecim rozszerzonym i uzupełnionym wydaniu swojej książki o Piaśnicy, opublikowała w tym roku uzupełnioną o 40 osób listę, na której obecnie znajduje się ok. 500 rozpoznanych z imienia i nazwiska ofiar. Biorąc pod uwagę rezultaty działalności stowarzyszenia wydaje się, że praca ta powinna nadal być kontynuowana. Analiza zachowanej dokumentacji pozwoliła autorce potwierdzić, że ofiarami zamordowanymi w Piaśnicy, byli wyróżniający się postawą patriotyczną przedstawiciele wszystkich warstw społeczeństwa polskiego, zaangażowani w działalność polityczną, społeczną, oświatową, sportową, kulturalną i religijną w latach 1920-1939 na rzecz II Rzeczypospolitej Polskiej. B. Bojarska ustaliła, że największe straty poniosła pomorska inteligencja, głównie nauczyciele i duchowieństwo, członkowie administracji rządowej i samorządowej, organizacji i stowarzyszeń, a także rodziny żydowskie, które nie opuściły Pomorza. Wśród rozpoznanych 459 ofiar jest: 53 księży, 50 nauczycieli, 86 wyższych urzędników z Komisariatu Rządu, starosta, burmistrz oraz dyrektorzy przedsiębiorstw komunalnych, przemysłowych i handlowych, 10 prawników, 10 lekarzy i farmaceutów, 27 funkcjonariuszy Polskiej Policji Państwowej, 3 funkcjonariuszy straży granicznej, ponad 50 przedsiębiorców handlowych. Zamordowani byli mieszkańcami b. powiatu morskiego i obszaru b. Wolnego Miasta Gdańska. Najwięcej ofiar ponieśli mieszkańcy Wejherowa, Gdyni, Gdańska, Pucka, Redy, Rumi, Kartuz, Kościerzyny i okolicznych pomorskich wsi. Ofiary były członkami między innymi: Polskiego Związku Zachodniego, Związku Obrony Kresów Zachodnich, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Wśród tej grupy byli też nieliczni chłopi i robotnicy prawdopodobnie zadenuncjowani przez miejscowych Niemców z pobudek osobistych. Na miejsce zbrodni do Piaśnicy ofiary przywożono głównie z więzienia w Wejherowie, Pucka, Gdyni, z więzień gdańskich, w tym: z Schiesstange, obozu w Gdańsku - Nowym Porcie - Zivilgefangenenlager Neufarwasser oraz bezpośrednio z obozu Stutthof, jak na przykład aresztowani 24 października 1939 r. w Gdyni ojcowie jezuici z Kolegium na ul. Tarzańskiej 35 i księża (o. Błażej Blajer - prof. filozofii klasycznej, kleryk Jan Borysiak - wychowawca młodzieży, o. o. Jan Brodowski - kaznodzieja, o. Czesław Głowa - profesor, o. Józef Konewecki - prof. historii i geografii, wychowawca i opiekun harcerstwa, br. Julian Mojkowski - ogrodnik, o. Karol Sudy - prof. religii i propedeutyki filozofii, br. Wociech Watróbski - kucharz, o. Edmund Leopold Ząbek - prof. przedmiotów przyrodniczych; z księży: dziekan gdyński Teodor Turzyński - proboszcz parafii p.w. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Gdyni oraz wikariusze z tej parafii: Jan Bieńkowski, Piotr Dunajski, Kazimierz Kalisz i Jan Zakrzewski; Józef Mowiński - proboszcz parafii z Gdyni - Witomina; Brunon Olkiewicz - proboszcz z Gdyni-Obłuża), czy też rozpoznani w obozie pracownicy Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, jej obrońca Leon Fuz oraz asystent Paweł Kolka. Spośród znanych i zasłużonych dla Pomorza osób, które zamordowano w Piaśnicy, B. Bojarska wymienia w swoich książkach m.in.: bł. s. Alicję Kotowską - przełożoną Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek i dyrektora Gimnazjum i Liceum Żeńskiego w Wejherowie; Karola Bilińskiego - adwokata i byłego burmistrza Wejherowa; Edwarda Łakomego - wójta gminy Wejherowo; siostry Stanisławę i Kazimierę Panek - nauczycielki w Wejherowie; Teofila Naczka - woźnego gimnazjum w Wejherowie; Władysława Kiedrowskiego - sędziego z Gdyni; Leona Najmana Mirzę Kryczyńskiego (Tatara polskiego) - wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdyni; inż. Marcelego Leśniczaka - absolwenta Politechniki Gdańskiej, pracownika warsztatów portowych Urzędu Morskiego w Gdyni; Stefana Brezę - pianistę i kompozytora z Gdyni; inż. Stanisława Łęgowskiego - dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni; Juliusza Hundsdorffa - kupca i radnego miasta Gdyni; Józefa Kitowskiego - króla Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Gdyni; Witolda Kukowskiego - właściciela Kolibek w Gdyni - Orłowie i honorowego konsula Estonii w Gdańsku; Józefa Witosławskiego - nauczyciela z Kartuz; Władysława Cieszyńskiego - redaktora „Gazety Gdańskiej” i współzałożyciela Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki w Gdańsku; Edwarda Knapika - sędziego z Pucka i wielu innych. W odrębnych indywidualnych egzekucjach poza Piaśnicą zamordowano szanowane i powszechnie lubiane osobistości: pod Górą Zamkową Teodora Bolduana - burmistrza miasta Wejherowa i w Cewicach ks. Edmunda Roszczynialskiego - proboszcza parafii p.w. Świętej Trójcy w Wejherowie ( pełnił również funkcje szambelana papieskiego i dziekana, obecnie Sługa Boży - trwa proces o jego beatyfikację). Obydwa groby, wbrew intencjom sprawców zbrodni, zostały odnalezione po wojnie (T. Bolduana w 1945 r., ks. E. Roszczynialskiego w 1979 roku). Należy podkreślić, że B. Bojarska szacunkowo określiła straty na około 2000 osób Polaków i Żydów pochodzących z Pomorza Gdańskiego, z których jak dotąd rozpoznano jedną czwartą. Natomiast dalej do dnia dzisiejszego nie mogła ustalić bliższych danych osobowych o przeważającej liczbie ofiar, ocenianej na ok. 10 000 osób (kobiet, mężczyzn, dzieci i matek z niemowlętami), które na miejsce stracenia w Piaśnicy, były przywożone z miejsc internowania transportami kolejowymi z terenu Rzeszy Niemieckiej. Na podstawie zeznań świadków, głównie polskich pracowników kolei wiadomo jest, że były to w większości polskie rodziny robotnicze, które w celach zarobkowych w okresie międzywojennym wyjechały z Polski do Niemiec, a także rodziny niemieckie i czeskie uznane za przeciwników reżimu hitlerowskiego. Zwożono także do Piaśnicy psychicznie chorych z zakładów zachodnio-pomorskich. Informacje na ten temat potwierdził Kurt Eimann podczas składania zeznań w 1968 r. przed sądem w Hannowerze. Wówczas zeznał, że w Piaśnicy zamordowano 1200 psychicznie chorych z zakładów w Stralsundzie, Ueckermünde, Treptov i Lęborku. Autorka przypuszcza, że zamordowanych pochodzących z 4 zakładów musiało być więcej. Pewne przesłanki o pochodzeniu tej grupy ofiar mogą znajdować się w zachowanych aktach poszczególnych rejencji Rzeszy Niemieckiej - jak twierdzi B. Bojarska. Liczbę ofiar w tej grupie oceniła na ok. 2000 osób . Mieszkańcy Gdańska, Gdyni, Wejherowa i okolicznych miejscowości część bezpośrednich sprawców zbrodni znali osobiście z tytułu pełnionych przez nich urzędów. Ich działania wspierali również niektórzy Niemcy, którzy mieszkali na Pomorzu przed 1939 rokiem. Na podstawie zeznań świadków ustalono bezpośrednich sprawców zbrodni w Piaśnicy. Byli to m. in.: Friedrich Class - szef gdyńskiego gestapo i K. Diehm - prezydent policji w Gdyni, którzy kierowali bezpośrednio akcją egzekucji w Piaśnicy. Pod ich kierunkiem eskortowali na miejsce egzekucji i rozstrzeliwali ofiary w Piaśnicy członkowie następujących przestępczych organizacji: \'b3a na ok. 2000 os\'f3b \f1 .\par Mieszka\f0\'f1cy Gda\'f1ska, Gdyni, Wejherowa i okolicznych miejscowo\'9cci cz\'ea\'9c\'e6\f1 bezpo\f0\'9crednich sprawc\'f3w zbrodni znali osobi\'9ccie z tytu\'b3u pe\'b3nionych przez nich urz\'ead\'f3w. Ich dzia\'b3ania wspierali r\'f3wnie\'bf niekt\'f3rzy Niemcy, kt\'f3rzy mieszkali na Pomorzu przed 1939 rokiem. Na podstawie\f1 zezna\f0\'f1 \'9cwiadk\'f3w \f1 ustalono bezpo\f0\'9crednich sprawc\'f3w zbrodni w Pia\'9cnicy. Byli to m. in.: Friedrich Class - szef gdy\'f1skiego gestapo i K. Diehm - prezydent policji w Gdyni, kt\'f3rzy kierowali bezpo\'9crednio akcj\'b9 egzekucji w Pia\'9cnicy. Pod ich kierunkiem eskortowali na\f1 miejsce egzekucji i rozstrzeliwali ofiary w Pia\f0\'9cnicy cz\'b3onkowie nast\'eapuj\'b9cych przest\'eapczych org\f1 anizacji:\par } ażowani w działalność polityczną, społeczną, oświatową, sportową, kulturalną i religijną w latach 1920-1939 na rzecz II Rzeczypospolitej Polskiej. B. Bojarska ustaliła, że największe straty poniosła pomorska inteligencja, głównie nauczyciele i duchowieństwo, członkowie administracji rządowej i samorządowej, organizacji i stowarzyszeń, a także rodziny żydowskie, które nie opuściły Pomorza. Wśród rozpoznanych 459 ofiar jest: 53 księży, 50 nauczycieli, 86 wyższych urzędników z Komisariatu Rządu, starosta, burmistrz oraz dyrektorzy przedsiębiorstw komunalnych, przemysłowych i handlowych, 10 prawników, 10 lekarzy i farmaceutów, 27 funkcjonariuszy Polskiej Policji Państwowej, 3 funkcjonariuszy straży granicznej, ponad 50 przedsiębiorców handlowych. Zamordowani byli mieszkańcami b. powiatu morskiego i obszaru b. Wolnego Miasta Gdańska. Najwięcej ofiar ponieśli mieszkańcy Wejherowa, Gdyni, Gdańska, Pucka, Redy, Rumi, Kartuz, Kościerzyny i okolicznych pomorskich wsi. Ofiary były członkami między innymi: Polskiego Związku Zachodniego, Związku Obrony Kresów Zachodnich, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Wśród tej grupy byli też nieliczni chłopi i robotnicy prawdopodobnie zadenuncjowani przez miejscowych Niemców z pobudek osobistych. Na miejsce zbrodni do Piaśnicy ofiary przywożono głównie z więzienia w Wejherowie, Pucka, Gdyni, z więzień gdańskich, w tym: z Schiesstange, obozu w Gdańsku - Nowym Porcie - Zivilgefangenenlager Neufarwasser oraz bezpośrednio z obozu Stutthof, jak na przykład aresztowani 24 października 1939 r. w Gdyni ojcowie jezuici z Kolegium na ul. Tarzańskiej 35 i księża (o. Błażej Blajer - prof. filozofii klasycznej, kleryk Jan Borysiak - wychowawca młodzieży, o. o. Jan Brodowski - kaznodzieja, o. Czesław Głowa - profesor, o. Józef Konewecki - prof. historii i geografii, wychowawca i opiekun harcerstwa, br. Julian Mojkowski - ogrodnik, o. Karol Sudy - prof. religii i propedeutyki filozofii, br. Wociech Watróbski - kucharz, o. Edmund Leopold Ząbek - prof. przedmiotów przyrodniczych; z księży: dziekan gdyński Teodor Turzyński - proboszcz parafii p.w. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Gdyni oraz wikariusze z tej parafii: Jan Bieńkowski, Piotr Dunajski, Kazimierz Kalisz i Jan Zakrzewski; Józef Mowiński - proboszcz parafii z Gdyni - Witomina; Brunon Olkiewicz - proboszcz z Gdyni-Obłuża), czy też rozpoznani w obozie pracownicy Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, jej obrońca Leon Fuz oraz asystent Paweł Kolka. Spośród znanych i zasłużonych dla Pomorza osób, które zamordowano w Piaśnicy, B. Bojarska wymienia w swoich książkach m.in.: bł. s. Alicję Kotowską - przełożoną Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek i dyrektora Gimnazjum i Liceum Żeńskiego w Wejherowie; Karola Bilińskiego - adwokata i byłego burmistrza Wejherowa; Edwarda Łakomego - wójta gminy Wejherowo; siostry Stanisławę i Kazimierę Panek - nauczycielki w Wejherowie; Teofila Naczka - woźnego gimnazjum w Wejherowie; Władysława Kiedrowskiego - sędziego z Gdyni; Leona Najmana Mirzę Kryczyńskiego (Tatara polskiego) - wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdyni; inż. Marcelego Leśniczaka - absolwenta Politechniki Gdańskiej, pracownika warsztatów portowych Urzędu Morskiego w Gdyni; Stefana Brezę - pianistę i kompozytora z Gdyni; inż. Stanisława Łęgowskiego - dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni; Juliusza Hundsdorffa - kupca i radnego miasta Gdyni; Józefa Kitowskiego - króla Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Gdyni; Witolda Kukowskiego - właściciela Kolibek w Gdyni - Orłowie i honorowego konsula Estonii w Gdańsku; Józefa Witosławskiego - nauczyciela z Kartuz; Władysława Cieszyńskiego - redaktora „Gazety Gdańskiej” i współzałożyciela Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki w Gdańsku; Edwarda Knapika - sędziego z Pucka i wielu innych. W odrębnych indywidualnych egzekucjach poza Piaśnicą zamordowano szanowane i powszechnie lubiane osobistości: pod Górą Zamkową Teodora Bolduana - burmistrza miasta Wejherowa i w Cewicach ks. Edmunda Roszczynialskiego - proboszcza parafii p.w. Świętej Trójcy w Wejherowie ( pełnił również funkcje szambelana papieskiego i dziekana, obecnie Sługa Boży - trwa proces o jego beatyfikację). Obydwa groby, wbrew intencjom sprawców zbrodni, zostały odnalezione po wojnie (T. Bolduana w 1945 r., ks. E. Roszczynialskiego w 1979 roku). Należy podkreślić, że B. Bojarska szacunkowo określiła straty na około 2000 osób Polaków i Żydów pochodzących z Pomorza Gdańskiego, z których jak dotąd rozpoznano jedną czwartą. Natomiast dalej do dnia dzisiejszego nie mogła ustalić bliższych danych osobowych o przeważającej liczbie ofiar, ocenianej na ok. 10 000 osób (kobiet, mężczyzn, dzieci i matek z niemowlętami), które na miejsce stracenia w Piaśnicy, były przywożone z miejsc internowania transportami kolejowymi z terenu Rzeszy Niemieckiej. Na podstawie zeznań świadków, głównie polskich pracowników kolei wiadomo jest, że były to w większości polskie rodziny robotnicze, które w celach zarobkowych w okresie międzywojennym wyjechały z Polski do Niemiec, a także rodziny niemieckie i czeskie uznane za przeciwników reżimu hitlerowskiego. Zwożono także do Piaśnicy psychicznie chorych z zakładów zachodnio-pomorskich. Informacje na ten temat potwierdził Kurt Eimann podczas składania zeznań w 1968 r. przed sądem w Hannowerze. Wówczas zeznał, że w Piaśnicy zamordowano 1200 psychicznie chorych z zakładów w Stralsundzie, Ueckermünde, Treptov i Lęborku. Autorka przypuszcza, że zamordowanych pochodzących z 4 zakładów musiało być więcej. Pewne przesłanki o pochodzeniu tej grupy ofiar mogą znajdować się w zachowanych aktach poszczególnych rejencji Rzeszy Niemieckiej - jak twierdzi B. Bojarska. Liczbę ofiar w tej grupie oceniła na ok. 2000 osób . Mieszkańcy Gdańska, Gdyni, Wejherowa i okolicznych miejscowości część bezpośrednich sprawców zbrodni znali osobiście z tytułu pełnionych przez nich urzędów. Ich działania wspierali również niektórzy Niemcy, którzy mieszkali na Pomorzu przed 1939 rokiem. Na podstawie zeznań świadków ustalono bezpośrednich sprawców zbrodni w Piaśnicy. Byli to m. in.: Friedrich Class - szef gdyńskiego gestapo i K. Diehm - prezydent policji w Gdyni, którzy kierowali bezpośrednio akcją egzekucji w Piaśnicy. Pod ich kierunkiem eskortowali na miejsce egzekucji i rozstrzeliwali ofiary w Piaśnicy członkowie następujących przestępczych organizacji:
-- specjalnej jednostki wyłonionej z 36 Pułku SS - Wachsturmbann "Eimann" (do grudnia 1939 r. dowodzonej osobiście przez Kurta Eimanna);
-- Einsatzkommando 16 podległe dowództwu R. Trögera - szefa gdańskiego gestapo;
-- wejherowskiego Selbstschutzu - dowodzeni przez burmistrza Wejherowa G. Bambergera i kierownika partyjnego Kreisleitera Heinza Lorentza.
Selekcję we więzieniu w Wejherowie i Pucku prowadzili: Wilhelm Baske, Franz Koepke, Willy Schmand, Herbert Teuffel z Gdańska, Nay z Norymbergii, Leo Neiss z Lubeki, Karl Rieck z Weimaru, Paul Schramm, Schwartz, Hans Söhn z Eberfeldt-Wuppertal, Eberhardt z Sopotu. Akcję zagłady wspomagali miejscowi Niemcy i członkowie żandarmerii w Wejherowie. Do dnia dzisiejszego natomiast nie udało się ustalić nazwisk członków 16. Oddziału Operacyjnego Policji Bezpieczeństwa i oddziału Wachsturmbann Eimann, za wyjątkiem jego dowódcy Kurta Eimanna i Maxa Paulego - dowódcy 71 pułku SS. Większość tych esesmanów, po wykonaniu zadania w celu uniemożliwienia ich ewentualnego rozpoznania, została przeniesiona do służby w innych formacjach i miejscach. Ten zabieg pozwolił im uniknąć po wojnie odpowiedzialności karnej.
Po wojnie przed sądami stanęło zaledwie kilku zbrodniarzy:
-- K. Eimann, którego sąd w Hannowerze skazał w 1968 r. na 4 lata więzienia;
-- Fritz Freimann, który stanął w 1947 r. przed Sądem Okręgowym w Gdyni;
-- A. Forster, który był sądzony przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Gdańsku w dniach do 5 do 27 kwietnia 1948 r. za całokształt polityki na terenie okręgu Rzeszy Gdańsk - Prusy Zachodnie w latach 1939-1945 i został skazany na karę śmierci, w tym również za zbrodnię w Piaśnicy.
Osobne badania na temat stracenia 120 zakładników gdyńskich podjął Kaziemierz Małkowski z Koła Starych Gdynian działającego przy Towarzystwie Miłośników Gdyni. Zeznania świadków pozwoliły ustalić, że zakładników i innych gdynian, esesmani po aresztowaniu przetrzymywali w więzieniu gdańskim, skąd wywieziono ich 10 listopada 1939 r. siedmioma samochodami i dwoma autobusami do Wejherowa. Prawdopodobnie większość z nich została rozstrzelana 11 listopada w Piaśnicy i pochowana w różnych mogiłach. W 1946 r. podczas ekshumacji mogiły nr 2, rodziny pomordowanych zdołały rozpoznać zaledwie 31 osób. Zwłoki tych osób zostały uroczyście przeniesione 26 października 1946 r. z Piaśnicy na cmentarz w Gdyni - Redłowie. Do dzisiaj trwa praca nad odtworzeniem pełnej listy 120 gdyńskich zakładników. Bliższego zbadania wymaga również, działająca od pierwszych dni września 1939 r. do 31 marca 1940 r. komendantura obozów dla jeńców cywilnych Kommandantur der Gefangenenlager Danzig oraz zorganizowany w tym samym miejscu na terenie b. koszar wojskowych w Gdańsku-Nowym Porcie obóz Zivilgefangenenlager Neufarwasser dla Polaków z Gdańska, Gdyni, a potem przywożonych tutaj z kolejno zajmowanych miast i miejscowości pomorskich. Z relacji b. więźniów i prób odtworzenia pierwszych 6 600 więźniów KL Stutthof wynika, że z tego obozu esesmani wywieźli jesienią 1939 r. prawdopodobnie do Piaśnicy na stracenie od kilkuset do tysiąca osób. Utworzono też specjalne komando tzw. Himmelskommando złożone z ok. 25 więźniów, którego zadaniem było chowanie zamordowanych między innymi w Piaśnicy. Przez ten cały okres byli izolowani od pozostałych więźniów w Nowym Porcie, a po zakończeniu egzekucji, prawdopodobnie też zostali tam rozstrzelani. Pozostałych przy życiu więźniów w okresie od stycznia do końca marca 1940 r. przeniesiono z Nowego Portu do obozu Stutthof, obóz z dniem 31 marca 1940 r. zlikwidowano, obiekty oddano do dyspozycji niemieckich władz wojskowych, a komendanturę przekształcono w komendę obozu Stutthof, kierowaną przez Maxa Paulego - w stopniu SS - Obersturmbannführera. Warto dodać, że M. Pauly był dowódcą pułku 71. SS-Standarte i członkiem sztabu jednostki K. Eimanna. W okresie od 1 kwietnia 1940 r. do 31 sierpnia 1942 r. pełnił funkcję komendanta obozu Stutthof. W czasie tym awansował do stopnia SS- Sturmbannführera. Ponieważ jak dotąd, nie wszystkie tajemnice Lasów Piaśnickich sprzed 62 laty zostały odkryte, nadal powinny być kontynuowane badania naukowe w archiwach polskich i niemieckich, a ich wyniki publikowane i popularyzowane w formie wydawanych pocztówek, folderów, broszur, opracowań popularnych i naukowych, a także poprzez działalność oświatową, wystawienniczą i filmową w celu utrwalenia pamięci o ofiarach Piaśnicy i ostrzeżenia przed powtórzeniem mechanizmu zbrodni ludobójstwa. Działania te są potrzebne, zwłaszcza wobec pojawiających się głosów w mediach publicznych, próbujących zminimalizować znaczenie zbrodni ludobójstwa w Piaśnicy. Niewątpliwie dla hitlerowców Piaśnica była największym pierwszym poligonem doświadczalnym masowych zbrodni przeprowadzanych na terenach okupowanych w 1939 roku. Natomiast państwo nasze i społeczeństwo straciło najbardziej wykształconych i zaangażowanych w swoją pracę przedstawicieli inteligencji polskiej i kadry kierowniczej. Nie wolno nam także zapomnieć o polskich rodzinach, które w latach międzywojennych wyjechały do Rzeszy Niemieckiej w celach zarobkowych i zostały stamtąd wywiezione pod pretekstem przeniesienia do obozu przymusowej pracy do Piaśnicy - na miejsce straceń.adaniem było chowanie zamordowanych między innymi w Piaśnicy. Przez ten cały okres byli izolowani od pozostałych więźniów w Nowym Porcie, a po zakończeniu egzekucji, prawdopodobnie też zostali tam rozstrzelani. Pozostałych przy życiu więźniów w okresie od stycznia do końca marca 1940 r. przeniesiono z Nowego Portu do obozu Stutthof, obóz z dniem 31 marca 1940 r. zlikwidowano, obiekty oddano do dyspozycji niemieckich władz wojskowych, a komendanturę przekształcono w komendę obozu Stutthof, kierowaną przez Maxa Paulego - w stopniu SS - Obersturmbannführera. Warto dodać, że M. Pauly był dowódcą pułku 71. SS-Standarte i członkiem sztabu jednostki K. Eimanna. W okresie od 1 kwietnia 1940 r. do 31 sierpnia 1942 r. pełnił funkcję komendanta obozu Stutthof. W czasie tym awansował do stopnia SS- Sturmbannführera. Ponieważ jak dotąd, nie wszystkie tajemnice Lasów Piaśnickich sprzed 62 laty zostały odkryte, nadal powinny być kontynuowane badania naukowe w archiwach polskich i niemieckich, a ich wyniki publikowane i popularyzowane w formie wydawanych pocztówek, folderów, broszur, opracowań popularnych i naukowych, a także poprzez działalność oświatową, wystawienniczą i filmową w celu utrwalenia pamięci o ofiarach Piaśnicy i ostrzeżenia przed powtórzeniem mechanizmu zbrodni ludobójstwa. Działania te są potrzebne, zwłaszcza wobec pojawiających się głosów w mediach publicznych, próbujących zminimalizować znaczenie zbrodni ludobójstwa w Piaśnicy. Niewątpliwie dla hitlerowców Piaśnica była największym pierwszym poligonem doświadczalnym masowych zbrodni przeprowadzanych na terenach okupowanych w 1939 roku. Natomiast państwo nasze i społeczeństwo straciło najbardziej wykształconych i zaangażowanych w swoją pracę przedstawicieli inteligencji polskiej i kadry kierowniczej. Nie wolno nam także zapomnieć o polskich rodzinach, które w latach międzywojennych wyjechały do Rzeszy Niemieckiej w celach zarobkowych i zostały stamtąd wywiezione pod pretekstem przeniesienia do obozu przymusowej pracy do Piaśnicy - na miejsce straceń.
W tym miejscu należy postawić następujące postulaty:
1. o ponowne przebadanie terenu w Piaśnicy w celu odnalezienia dalszych nie odkrytych dotąd mogił;
2. o ponowna kwerendę zasobów polskich archiwów, m.in.: Polskiego Czerwonego Krzyża, Instytutu Pamięci Narodowej, sądów w Gdyni, Wejherowie, Pucku, Gdańsku, zasobów archiwalnych b. Urzędu Bezpieczeństwa, Archiwum Państwowego w Gdańsku, Instytutu Zachodniego w Poznaniu i w innych archiwach;
3. o zbadanie losów Polonii w Rzeszy Niemieckiej w latach 1939-1945. Bada- nia nad tym tematem pomogłyby w odtworzeniu listy ofiar polskich rodzin zamordowanych w Piaśnicy;
4. o przebadanie niemieckich zasobów archiwalnych w Documenten Central w Berlinie, archiwum Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Internationaler Suchdienst w Bad Arolsen i ewentualnie w innych archiwach posiadających dokumenty b. rejencji Rzeszy Niemieckiej w celu:
a) odnalezienia list internowanych rodzin polskich, czeskich i niemieckich na terenie Rzeszy Niemieckiej w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r. i ustalenia, które z nich zostały w transportach kolejowych przywiezione do Wejherowa, a stąd na miejsce straceń do Piaśnicy;
b) ustalenia listy ofiar z pomorskich zakładów psychiatrycznych i odnalezienia list transportowych;
5. o przebadanie zasobów archiwalnych w Moskwie w celu odkrycia dokumen- tacji stworzonej przez Armię Czerwoną po wkroczeniu w marcu 1945 r. na teren zbrodni w Piaśnicy.